Wizja posiadania własnego kawałka zieleni kusi, szczególnie w miejskiej, post pandemicznej rzeczywistości. Deweloperzy z chęcią wykorzystują ten fakt, dlatego mieszkania z ogródkiem są w cenie i potrafią być znacznie droższe od tych usytuowanych na wyższych piętrach. Jednak czy w ogródku lokatorskim wszystkie chwyty są dozwolone? Jakie ograniczenia możemy napotkać i na co warto zwrócić uwagę?
Ogródek w bloku na wyłączność, ale nie na własność
Kto z nas nie chciałby o poranku, boso i jeszcze w piżamie, wyjść na zieloną trawę z kubkiem gorącej kawy w ręku, niech pierwszy rzuci kamieniem. A ogródek lokatorski daje ten luksus nawet w centrum miasta. Nic dziwnego, że mieszkania na parterze z dostępem do ogrodu cieszą się takim zainteresowaniem. Ale jak to jest z jego faktycznym użytkowaniem?
Wyłączny dostęp i możliwość korzystania z ogródka lokatorskiego musi być uregulowane odpowiednią umową. Najczęściej jest to umowa-wyłączne prawo do użytkowania na czas nieokreślony.
Zawsze warto upewnić się, że do korzystania z „naszego” ogródka nie mają prawa pozostali mieszkańcy. Jeśli tak jest, status sprawy komplikuje się. Wówczas wszelkie podejmowane aktywności muszą być konsultowane ze wspólnotą. Nie ma zgody wspólnoty, nie ma działania.
Dlaczego ogródek na ogół nie jest własnościowy?
Chodzi o prawo własności do gruntu. Aby deweloper mógł ustanowić własność terenu, czyli w tym wypadku ogródka, musiałby w pierwszej kolejności zadbać o geodezyjne wydzielenie go od nieruchomości wspólnej. Haczyk polega na tym, że wówczas deweloper przestaje mieć wpływ na sposób użytkowania terenu, który już do niego nie należy. Dlatego preferowaną formą pozostaje umowa wyłącznego i bezterminowego korzystania z ogrodu. Dlaczego? Bo można to kontrolować, a chętnych i tak nie zabraknie.
Co możemy robić w ogródku, a czego nie?
Przeznaczenie naszego małego zielonego kawałka ziemi może być przeróżne. Wszystko zależy od wielkości terenu, naszych preferencji, ale także od stylu życia i pomysłu.
Dla osób, które posiadają zwierzaki, ogródek lokatorski jest dużym ułatwieniem – można tam stworzyć specjalną strefę wypoczynku na powietrzu dla ukochanego czworonoga. Możemy też hodować warzywa, owoce, kwiaty, zakupić meble ogrodowe czy światełka zewnętrzne. Aranżacja tej magicznej przestrzeni teoretycznie zależy tylko od nas.
W praktyce jest tak, że jeżeli teren jest w użytkowaniu właściciela mieszkania na czas nieokreślony, to i tak wspólnota ustanawia warunki i szczegółowy regulamin korzystania z tej przestrzeni. Warto się z tym zapoznać i przestrzegać, żeby nie narobić sobie niepotrzebnych problemów.
Sprawdźcie, jak skutecznie rozwiązywać konflikty sąsiedzkie?
Ogrodowy savoir-vivre
Generalnie zasady korzystania z ogródka lokatorskiego nie są restrykcyjne. Oczywiście regulamin ustanawia dana wspólnota, więc mogą się one między sobą różnić. Wiele nam wolno, ale jest kilka, kwestii, które powtarzają się w większości regulaminów. Są to między innymi:
- stawianie altanek, montowanie zadaszenia
- hodowanie zwierząt
- zaśmiecanie
- kompostownik
- korzystanie z grilla lub palenie ogniska
Ostatni punkt, czyli korzystanie z grilla, dla wielu może być kontrowersyjny. Nie wszystkie wspólnoty wykluczają tę aktywność, ale warto zauważyć, że nie jest ona komfortowa dla pozostałych mieszkańców bloku i niekorzystnie wpływa na elewację budynku. Warto powstrzymać się więc od grillowania na osiedlu.
Posiadanie ogródka lokatorskiego to obecnie prawdziwa gratka. Nie trzeba wyprowadzać się daleko na wieś, aby móc doświadczyć namiastki natury w mieście. Jeśli tylko mamy możliwość, warto rozważyć tę opcję, pomimo zakazów, które może postawić przed nami wspólnota.
